Szkoła Ezoteryki

Nasi wykładowcy

Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga

Z rozmowy z Anną Żemczugową:

 

Już wielu czytelników i studentów, po zapoznaniu się z czasopismem Ezo- Land, zaczęło zadawać mi pytanie, kim jest Anna Żemczugowa? Co to za kobieta i czy można zaufać jej wiedzy? Powiem od siebie, że jest ona niezwykłym, ciepłym i otwartym człowiekiem.

 

Pewnego razu, jeszcze przed wyjazdem do Polski, ja jako młoda dziewczyna szukałam odpowiedzi, czy powinnam zmienić swoje miejsce zamieszkania. Wtedy to starsza siostra podsunęła mi adres. I poszłam tam. Drzwi otworzyła mi interesująca kobieta, w dojrzałym wieku. Zaprosiła mnie do środka, poczęstowała kawą i zapytała, co mnie do niej sprowadza. Wyjaśniłam jej, że zapoznałam się z młodym człowiekiem i teraz nie wiem, co mam robić dalej. Kobieta rozłożyła karty i powiedziała, że ten człowiek jest moim przeznaczeniem i powinnam przyjąć jego oświadczyny, wyjść za mąż, nie należy uciekać od darw Losu. Dodała jeszcze, że przede mną bardzo wiele dróg. (Wszystko to okazało się prawdą, teraz ja często wyjeżdżam do Europy Zachodniej, gdzie mam swoich studentów i przyjaciół). I wszystko się sprawdziło, tak jak ona mówiła i oto, przyjechałam później do domu i poprosiłam ją o nauczenie mnie Tarota. Nie chciałam pisać swego programu dla studentów, tylko staram się przesyłać wszystkie lekcje mojej nauczycielce, aby ona mogła poprawić i zrobić korektę. Dla mnie jej lekcje i kontakt z nią stał się czymś niesamowitym, dedykacja do świata Przepowiedni.

 

Z naszych rozmów:

-Dzień dobry, nie rozumiem, jak taka kobieta, piękna, mądra znalazła się tutaj, w naszym regionie, - stale ją o to pytałam.

 

-Po prostu, za mąż wyszła córka (tak mnie ona nazywała),- uśmiechała się moja nauczycielka, - ja także skończyłam uniwersytet, otrzymałam dyplom inżyniera i widzisz jak Los zarządził.  Za nas o wszystkim decydował ZSRR i tutaj przyjechałam jako młoda specjalistka, do fabryki wojennej. Tam właśnie poznałam się z moim mężem. Chcieliśmy kupić mieszkanie, już znudziło się życie w akademiku, i oto on wyjechał do Kazachstanu, na zarobek, stamtąd przysłał list, że pokochał inną i przesyła wszystkie niezbędne dokumenty do rozwodu. Zostałam wtedy sama, z dzieckiem na rękach. Bardzo to przeżyłam, syn często chorował. Lekarze stawiali niezbyt dobre diagnozy. Ja przecież także w ten sposób szukałam swojej drogi. I widzisz, wszystko się dobrze zakończyło, i postawiłam syna na nogi, żyję w spokoju.

 

-A proszę mi powiedzieć, skąd w rękach inżyniera wziął się Tarot?

 

-Tarota do ręki dała mi jedna stara Cyganka. Te karty to także mój Los.  Ta kobieta pomogła mi z synem, kiedy on chorował. Ona posiadała ogromną siłę, czułam to w czasie seansów. Czy wiesz, czym jej zapłaciłam? Nic ode mnie wzięła, oprócz kolczyków, które podarował mi mąż. Powiedziała, że mi i tak nie są już potrzebne.

 

-Proszę  mi powiedzieć ,czy Tarot nie jest grzechem?

 

-Córeczko, oczywiście że nie, jeśli będziesz podchodzić do tego rozsądnie. Nawet miłość bywa grzeszna, jeśli staje się bronią w rękach złych i lekkomyślnych ludzi. Na przykład zawiść- to grzech, nawet w myślach nie należy kraść. To jest grzech. Karty- one są jak znaki, po prostu uprzedzają. Jeśli przepowiadają „zielone światło”, to idź, jeśli jednak uprzedzają o czerwonym, to lepiej zatrzymaj się. Nie ma tutaj zła ani diabła, a oto chciwość, skąpstwo, to są te same cechy, z którymi należy walczyć.

 

-A można przepowiedzieć śmierć?

 

- Nie, nie można tego robić, to jest przecież rozmowa między Duszą i Bogiem, trzeciemu lepiej w tą sferę nie wchodzić.

 

-A jaki ma Pani stosunek do słowa Karma?

 

-Oj, już jestem za stara dla tych modnych słów, - uśmiechnęła się- lecz jest takie słowo Los, a to jest i Karma.  Robił człowiek coś źle, to i dostał to, czynił dobrze i przyszło do niego coś dobrego. Oto i cała fizyka. I nikt z Karmy nie może oczyścić, Bóg dał los, Bóg go wziął.

 

-A czy Los można zmienić?

 

-Oczywiście, jak na lepszy tak i na gorszy. A można i cudzy na siebie wziąć i przeżyć cudzy.

 

- Czy wierzy Pani w przeklęcia?

 

-Oczywiście, siła słowa jest ogromna, mózg człowieka jest jak potrzask, wszystko przyjmuje i zmienia. Słowo – to taka siła, którą można i na nogi postawić, i którą można zabić. Tylko że przeklinając kogoś, tworzymy taką falę uderzeniową, która działa w odwrotną stronę, to znaczy, że w naszą i naszych dzieci. Niewyabczenie komuś – działa podobnie jak przeklęcie.

 

-A jak przeżyć życie , by było lżej?

 

-Z żartem, pieśnią zawsze jest lżej – uśmiechnęła się nauczycielka.

 

Zaprosiłam ją do szkoły, by nauczała. Zawahała się i potem powiedziała tak: „Dobrze, będę przysyłać Tobie lekcje, sama zapisuj na komputerze, tego ja już nie zrobię, oczy już nie te. Napiszę wszystko to, co nauczyła mnie Cyganka i to, co ja sama zaczęłam rozumieć.”

 

Tak i pojawił się w mojej szkole fakultet „Tarot prognostyczny” pierwszego stopnia.

Akademia Nauki

Krzeczot